Turcja

Lot balonem nad Kapadocją…

Kapadocja była naszym marzenim od dawna, a raczej moim. Będąc w Turcji kilka lat wcześniej i to trzy razy nie mieliśmy okazji się tam wybrać bo dzieci małe, bo gorąco, bo drogo. W końcu po kilku latach padła decyzja na powrót do Turcji tylko w jednym celu… Kapadocja i lot balonem… i tak jak zaplanowałam tak i też zrobiliśmy.

Było to moje marzenie od lat, nie koniecznie mojego męża on nie lubi wysokości ale jakoś za bardzo tym razem się nie opierał. Kazałam wsiadać i wsiadł. Ja też powiem szczerze bałam się tego lotu po tych wypadkach które były wcześniej właśnie w Turcji i w Egipcie. Wyjazd z hotelu mieliśmy bardzo wcześnie bo o 4.00 rano. Z hoteli zawieźli nas busami  do bazy, a raczej firmy która zajmuje się organizacją lotów, tam na miejscu był jeszcze poczęstunek kawa, herbata i ciasto. W bazie  było już sporo ludzi chyba z całego świata, młodzi, starsi a nawet dzieci.

Zaplanowany lot mieliśmy mieć przed 5.00 rano żeby oglądać wschód słońca. Niestety warunki pogodowe gdzieś w górze były nie korzystne i musieliśmy czekać. Było duże prawdopodobieństwo, że nie wylecimy wcale. Czekaliśmy na decyzje około 40 minut.Firma prowadząca loty podeszła bardzo rozsądnie do sprawy. Byliśmy bardzo zadowoleni z nich, że nie lekceważą sobie warunków pogodowych i bardzo tego przestrzegają. Bezpieczeństwo turystów najważniejsze.

Po 40 minutach chorągiewki z pomarańczowych wskoczyły na zielone i tłum ludzi ruszył do swoich busów, a potem w stronę pola startowego. Po 5 minutach byliśmy na miejscu i już ten widok na długo zostanie w naszej pamięci. Szykowanie balonów do startu… coś niesamowitego. Profesjonalna obsługa, wiele osób biegających, szykujących i dbających o każdy szczegół.

Niebieski  balon to nasz. Wszystko działo się tak szybko że nie mieliśmy już czasu myśleć o strachu. Nie było czasu na zdjęcia i na modlitwy. Odpalanie, wskakiwanie do kosza i odlot. W naszym koszu było 20 osób plus nasz pilot, który tego dnia miał swój 1331 lot. Niewątpliwie przyjemnym uczuciem jest zobaczenie z bliska, jak funkcjonuje balon, jak się nim steruje oraz jak wylądować nim na naczepie samochodu.

I oto pierwsze widoki z góry. Przeżycie niesamowite. Niestety nie jestem w stanie opisać tego uczucia. To niepowtarzalna okazja wznieść się w powietrze, aby podziwiać malowniczo rzeźbione doliny Kapadocji w blasku porannego słońca. Powiem tylko tyle że to trzeba przeżyć, tego się nie da opisać. Zdania na temat lotu balonem są bardzo podzielone. Jednym się podoba inni mówią, że było tak sobie. Ja zdecydowanie spotkałam się z bardzo pozytywnymi opiniami na ten temat.

Przez godzinę lotu unosiliśmy się raz w górę raz w dół, to w prawo to w lewo na wysokości 850 m, pomiędzy jaskiniowymi chatkami, podziwiając piękno natury. Podziwialiśmy wschód słońca i lot balonów na jego tle. Oglądaliśmy niesamowite formacje skalne zamieszkałe przez tubylców. Jednak najfajniejsze wrażenie robi  ilość balonów startująca w tym samym momencie. A tego dnia było ich około 130. Niebo momentalnie  się nimi zapełnia, a chwilami ma się wrażenie że jeden będzie na drugim. Profesjonalna obsługa jednak nie pozwoliła aby tak się stało. Każdy balon jest pilnowany przez opiekuna na dole. Nasz pilot naprawdę zadbał o nas, o nasze widoki i dobre światło do zdjęć. Mieliśmy wszystko co potrzeba.

A na koniec szampan i radość że wylądowaliśmy, że lot się udał i wszyscy są zadowoleni. Pogoda dopisała, a widoki warte milion dolarów… czego chcieć więcej… wyjazd można zaliczyć do udanych…

Czy była to dobra decyzja mimo wydanych tak dużych pieniędzy… powiem że tak…

Marzenia są po to by je spełniać i te które siedzą w nas przez lata, po cichu się spełniają… 

 

Informacje praktyczne:

  • Wyjazd z hoteli od godziny 4.00
  • wylot balonem 4.30 w zależności od warunków pogodowych
  • cena lotu balonem 150 euro za osobę
  • lot trwa od 1 do 1,5 godz ( wszystko zależy od firmy)
  • zaleca się zabrać ciepłą odzież

 

Flaga Turcji

KRAJ: TURCJA
KONTYNENT: EUROPA
STOLICA: ANKARA
WALUTA: LIRA
POWIERZCHNIA: 783 562 KM² ·
POPULACJA: 74 724 269

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…