LOFOTY

Festvågtind góra wyrastająca z morza…

Wyspa Austvågøy liczy wiele interesujących szczytów wiele z nich, położonych jest na północy wyspy i niektóre z nich są mało dostępne i  odległe, ale możemy znaleźć inne piękne miejsca w pobliżu Svolvær i Henningsvær, do których można się dostać krótkimi skwerami i podziwiać niesamowite widoki oraz wspaniały krajobraz, wyspy i otaczające je obszary.

Festvågtind jest jednym z tych szczytów na Lofotach, które wydają się wyrastać bezpośrednio z morza. Z drogi wygląda niesamowicie stromo, ale droga na szczyt owija się wokół góry i nie jest  zbyt stroma (według standardów Lofotów). Łatwo dostępny szczyt szczyci się dogodną lokalizacją na północ od Henningsvær i oferuje fantastyczne widoki na wyspy znajdujące się poniżej. Nieco przypominając Reinebringen. Widoki z Festvågtind stanowią satysfakcjonujące zakończenie tej krótkiej wędrówki.

Dotarcie tam z dowolnego miejsca na Lofotach jest bardzo proste. Należy udać się w kierunku Henningsvær, położonego po południowej stronie Austvågøy. Opuszczając E10 i kierując się w stronę Henningsvær, po 5 km droga  skręca dość mocno w lewo gdzie widać kilka dużych budynków. Jest tam kilka miejsc parkingowych, ale nie za dużych i trzeba się speszyć jeśli chce się mieć miejsce dla siebie. Góra jest bardzo popularna wśród mieszkańców okolicznych wiosek. Traktują ją jako spacer w wolnym czasie lub szybki treking przed pracą.

Góra mieści się 541 metrach, a wejście na nią zajmuje od 1,5 do 2 godzin po dość stromych kamieniach. Są też miejsca beż kamieni i całkiem  dobrze wydeptane, gdzie można na chwilkę przycupnąć i odpocząć. Nasz dzień na wspinaczkę zapowiadał się całkiem ładnie i pogoda miała się zmienić w godzinach popołudniowych. Niestety jak to w Norwegii bywa i to na Lofotach zmieniła się szybciej.

Mając jeszcze ładne warunki do pstrykania zatrzymaliśmy w kilku miejscach po drodze. Pierwszy przystanek był na  punkcie widokowym Austnesfjorden na trasie E10 w stronę Svolvær.  To widok na malutki cypel wysunięty w fiord na południe od zatoki Sildpollen. To miejsce przykuwa uwagę już z daleka. Drewniany chodnik został zbudowany, aby chronić teren i mieć lepszy widok na  cypel Austneset. Z góry roztacza się panoramiczny widok na nadmorski, alpejski krajobraz i kaplicę na przylądku Sildpollneset.

…rok 2017… zdjęcie zdobione około godziny 2.30 w nocy…

Następnie zatrzymaliśmy się w stolicy Lofot- Svolvær.  To dość spore miasteczko które zamieszkuje 4720 mieszkańców według statystyk na dzień 01.01. 2018 rok. Miasto ma wiele sklepów, hoteli, domków rybackich, restauracje, bank, przychodnię, punkt promowy i małe lotnisko wewnętrzne. Do tego położone jest bardzo malowniczo i dlatego każdego roku o każdej porze jest tu mnóstwo turystów.

…Svolvær…
…Svolvær…

Ze Svolvær jest już kilka kilometrów do Festvågtind. Po dojechaniu  i zaparkowaniu ruszyliśmy na górę. Tym razem byłam z koleżanką, a nasi mężowie robili to co lubią najlepiej czyli łowili.  Ja nie protestuję gdy mój maż mówi że płynie na ryby bo wiem, że potem czeka mnie uczta w postaci w postaci smażonego świeżego dorszyka.

Jeszcze kilka fotek idziemy dalej drogą w kierunku skalistego zbocza. Szlak rozpoczyna się od wzniesienia skalistej ściany górskiej. Z dołu góra wydaje się bardzo wysoka. Ciężko namierzyć wejście ale jak się dobrze przyjrzymy  z drogi już widać wyraźnie wytarty szlak w krzakach. Zaraz za krzakami mamy pierwszą przeszkodę którą są olbrzymie głazy i fundamenty jakiegoś budynku. Żeby pokonać te olbrzymie bloki  trzeba się troszkę nagimnastykować ale potem idzie już lepiej.

Festvågtind to wysoka góra widoczna po lewej stronie. My z koleżanką wybrałyśmy tym razem niższą górkę po lewej stronie gdyż bałyśmy się opadów deszczu, który nadciągał i potem schodzenia po śliskich kamieniach. To jest mało bezpieczne.

I oto mój wmarzony widok. Z samej góry wygląda znacznie ładniej z tego co widziałam w katalogach ale dla mnie i z tej wysokości robi wrażenie. Wioska Henningsvær, która  rozciąga się na małych, skalistych wyspach, wygląda obłednie. Jeśli pogoda jest przejrzysta, to można również podziwiać widoki na Stamsund po prawej stronie i na  Vestfjord norweski ląd. Uwielbiam takie widoki. Zawsze zastanawiam się jak ludzie mieszkają tak odcięci od świata. Nie mają tu przecież kin, teatrów, nawet większych sklepów. Młodzi kończą szkoły zostają, nie wyjeżdżają do większych miast. Są tam naprawdę szczęśliwi.

Pogoda była kiepska. Zrobiło się zimno i trzeba było wracać. Zeszłyśmy dość szybko  bo jeszcze były odwiedziny w wiosce Henningsvær o której już pisałam tutaj. To taka już tradycja że za każdym razem  będąc na Lofotach muszę odwiedzić Henningsvær. Resztę dnia i ostatnie dwa dni spędziłyśmy spacerując w deszczu po wyspie. Pogoda w czerwcu nie dopisała nam. Lało i wiało przez prawie cały pobyt. Temperatury sięgały maksymalnie  do 10 stopni. Ale i tak było warto tam być i cieszyć się widokami.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • NOCLEG- można na dziko w namiotach lub na polach campingowych, których jest co raz więcej na Lofotach, ewentualnie w hotelikach, motelach, lub kwaterach prywatnych.
  • Najbliższe miejscowości noclegowe to; Svolvær, Henningsvær, Leknes, Bllstad
  • GDZIE JEŚĆ – Na Lofotach najlepiej zadbać o prowiant. Zjeść można najwyżej na stacji benzynowej parówkę z bułką za 10 koron, parówkę z lumpe ( to taki placek z mąki i wody) za 10 koron , hamburgera za 49 koron, bagietkę z krewetkami, sałata i jackiem , lub kurczakiem ( to polecam ) za 79 koron, słodkie bułeczki z czekoladą 3 za 39 koron. I to się tyczy raczej całej Norwegii. Restauracje w Norwegii nie są zbyt popularne jedynie w większych miastach. Zostają sklepy, w których można się zaopatrzyć i jest drożej o jakieś 30-40% niż na południu Norwegii. W tamtych rejonach sklepy są tylko w miasteczkach oddalone od siebie dość daleko.
  • WODA- pije się ja z kranu, na Lofotach wody niegazowanej w sklepach nie ma. Jest tylko gazowana, chyba że coś uległo zmianie specjalnie pod turystów.
  • ŁADOWANIE TELEFONÓW, APARATÓW- z tym jest problem nocując w namiocie to podpowiem że można poprosić na stacji benzynowej o kontakt, z tym nie powinno być problemu. Norwegowie to przyjaźni ludzie tym bardziej na północy kraju.

 

Czerwie 2018…

Flaga Norwegii

KRAJ: NORWEGIA
KONTYNENT: EUROPA
POWIERZCHNIA: 385.1550 km.kw.
OKRĘG: NORDLAND
POPULACJA: 5.109.056

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…