LOFOTY

Lofoty i góra Offersøykammen…

9.06.2017

Lofoty oprócz wielkich ryb, białych nocy i zorzy mają jeszcze niesamowicie piękne widoki, a najładniejsze  z nich to oczywiście z  wysokich gór . Moim marzeniem  jest zobaczyć wszystkie i mam taką cichą nadzieje że to mi się uda. W roku 2016 zdobyłam ten o którym  bardzo marzyłam, a było to  Reinebringen  http://myinaszepodroze.pl/reinebryngen/  i uważam to za najładniejsze miejsce na Lofotach. W zeszłym roku będąc po raz kolejny na Lofotach miałam okazje zobaczyć trzy kolejne piękne widoki, właśnie z górskich szlaków.  To już  chyba nasza tradycja bo to właśnie miejsce wybraliśmy na świętowanie naszej każdej rocznicy ślubu. Jest niesamowicie piękne i wyjątkowe jak nasz dzień w 2000 roku. Ten wyjątkowy dzień chciałam tym razem spędzić na wysokiej  górze z pięknym widokiem i na tę okazje wybrałam górę Offersøykammen. 

Tego dnia byliśmy już  14 godzin na nogach, a jeszcze przed nami było kolejne 10 godzin. Na Lofotach w porze od maja do płowy sierpnia jest widno całą noc to można wędrować po górach dosłownie kiedy się chce i kiedy kto ma to ochotę. Na Offersøykammen wyszliśmy około godz 19.00 Była to  już nasze trzecie wejście tego dnia i byliśmy już trochę zmęczeni. Po doładowaniu baterii w aparatach telefonach i naszych lodami i kawą wyruszyliśmy na poszukiwanie szlaku. To wejście nie jest oznaczone i bardzo cieżko je znaleźć. No Lofotach jest właśnie ten problem, że żaden chyba szklak nie jest oznaczony. Jest mniej więcej opisane gdzie wchodzić  ale trzeba sobie znaleźć drogę do góry. Już  kilka razy  tak mieliśmy.  Na stacji benzynowej gdzie ładowaliśmy baterie dziewczyna powiedziała mi gdzie mniej więcej  mamy szukać wejścia. No i znaleźliśmy. Plecaki na plecy aparaty w rękę i na górę. Na zdjęciu u góry w cieniu widać takie malutkie domki z tamtąd właśnie rozpoczęliśmy start.

Pierwsze parę metrów było nieznośne, krzaki i ogromne kamienie. Musieliśmy się mocno pilnować. Pogoda tego dnia była doskonała od samego rana mieliśmy ponad 25 stopni. Taka pogoda na Lofotach jest żadnością. Na całe wejście przeznaczone jest około jednej godziny. Góra ma około 436 metrów i jest to około jeden kilometr. O godzinie 20.20 byliśmy na szczycie i byliśmy. Góra może nie wysoka ale troszkę stroma, my mimo wszystko szliśmy szybko bo komary po drodze dawały nam popalić. Nie można było nawet 5 minut posiedzieć bo całe stado na nas siedziało.

…godz 20.30…
…godz 21.00…

Z punktu widokowego Offersøykammen jest również widok na jedno z większych  miasteczek na Lofotach. To miasteczko Leknes, centrum administracyjne w gminie Vestvågøy w Nordland. Mieści się przy główniej drodze E10. Miasto Leknes zamieszkuje 3 418 mieszkańców od 1 stycznia 2017 r. jest miastem o największym wzroście zaludnienia na Lofotach. Najpopularniejszym miejsce w Leknes jest właśnie lotnisko i jest jednym z najbardziej ruchliwych portów lotniczych w Norwegii. Loty odbywają się nawet do Oslo. Do Leknes przypływają również wielkie wycieczkowce, które płyną dalej na północ Norwegii.

Offersøykammen  mieści  się w regionie Vestvågøy i  wznosi się nad rzekami, jeziorami,  fiordami oraz cieśniną Nappstraumen, która ma 15 km długości. Dookoła góry jest sporo wiosek i malutkich miasteczek i jest to niedzielny punkt wypad dla wielu z nich.

Mamy już godzinę 21.30 a słońce dalej wysoko, a my dalej dobrze się mamy i ani w głowie nam spanie. Widoki są obłędne nie chciało nam się wracać było tak rewelacyjnie.

A tak wygląda okres od maja do sierpnia na Lofotach i jak się trafi na rewelacyjną pogodę czyli taka jaką my miliśmy. Tam słońce nie zachodzi i to jest niesamowite. 24 świeci i świeci i żyje się tam według zegarka.

 

Po godzinie 22.00 zeszliśmy z naszej trzeciej góry tego dnia i pojechaliśmy dalej na zachód słońca. Słońca które w tym okresie tam nie zachodzi. To jest niesamowity widok …

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • NOCLEG- można na dziko w namiotach lub na polach campingowych, których jest co raz więcej na Lofotach, ewentualnie w hotelikach, motelach, lub kwaterach prywatnych.
  • GDZIE JEŚĆ – Na Lofotach najlepiej zadbać o prowiant. Zjeść można najwyżej na stacji benzynowej parówkę z bułką za 10 koron, parówkę z lumpe ( to taki placek z mąki i wody) za 10 koron , hamburgera za 49 koron, bagietkę z krewetkami, sałata i jackiem , lub kurczakiem ( to polecam ) za 79 koron, słodkie bułeczki z czekoladą 3 za 39 koron. I to się tyczy raczej całej Norwegii. Restauracje w Norwegii nie są zbyt popularne jedynie w większych miastach. Zostają sklepy, w których można się zaopatrzyć i jest drożej o jakieś 30-40% niż na południu Norwegii. W tamtych rejonach sklepy są tylko w miasteczkach oddalone od siebie dość daleko.
  • WODA- pije się ja z kranu, na Lofotach wody niegazowanej w sklepach nie ma. Jest tylko gazowana, chyba że coś uległo zmianie specjalnie pod turystów.
  • ŁADOWANIE TELEFONÓW, APARATÓW- z tym jest problem nocując w namiocie to podpowiem że można poprosić na stacji benzynowej o kontakt, z tym nie powinno być problemu. Norwegowie to przyjaźni ludzie tym bardziej na północy kraju.

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…