LOFOTY

Lofoty i spacer na Holandsmelen…

Holandsmelen jest małym wzgórzem w pobliżu Leknes na Lofotach z łatwym szlakiem prowadzącym po płaskim szerokiem terenie na szczyt z fantastycznymi widokami na plaże z białym piaskiem Vik i Haukland. Holandsmelen znajduje się w północno-zachodniej części Vestvågøy wzdłuż nadmorskiej drogi do Utakleiv. Szlak jest niestety  nieoznakowany, ale dobrze już wydeptany i jest łatwy do znalezienia, pośród lasku od którego zaczyna się wejście.  Widać że już kilkanaście osób tamtędy szło.

Holandsmelen było kolejnym miejscem z długiej listy miejsc na Lofotach. Ten szlak jest mało wymagający i dlatego został wybrany na  jeden z kilku dni naszego czerwcowego pobytu w najpiękniejszym  miejscu na ziemi.  W tym roku podczas czerwcowego pobytu, niestety pogoda nam nie dopisała na Lofotach. Porównując zeszłoroczny pobyt i temperatury sięgające 25 stopni tym razem było kapryśne, padało prawie przez cały pobyt to tego temperatury sięgały do 10 stopni, całe szczęście że ryby brały  jak szalone. Jeden dzień okazał się łaskawy i akurat wykorzystaliśmy go na zwiedzanie. Na początek ja zwykle odwiedziny w cudownym miasteczku Reine bo to miejsce odwiedzamy za każdym razem będąc na Lofotach, a następnie spacer na Holandsmelen.

Aby dojechać do Holandsmelen i tu zależy od której strony jedziemy, jeśli od Svolvær to ciągle drogą E10, kierunek Reine. Następnie za Leknes skręcamy w prawo drogą Offersøyveien jadąc cały czas w stronę miejsca Hukland Beach.

Dojeżdżamy wiec do plaży i tu zaczynią się  problemy… góra jest ale gdzie wejście. Rozglądamy się  jeździmy w kółko,  a szlaku nie widać. Gotowi jesteśmy wręcz wchodzić na pierwszą lepszą górkę tak po polu gdzie pasą się barany, ale to zbyt niebezpieczne i jednak rezygnujemy. Dobrze że maiłam mapę i opis po niej trafiliśmy do szlaku. Drogę prowadzącą na górę znaleźliśmy kilka kilometrów dalej. Nie ma tam niestety żadnego oznaczenia i jadąc ulicą trzeba wypatrywać wydeptanej ścieżki. Jest tam też niewielka wykoszona polana i na niej chyba tam koczują turyści w swoich namiotach.

Już z tego miejsca są pierwsze piękne widoki w których można się zakochać. Na zdjęciu poniżej na lewo widać wielką górę Offersøykammen z  której zeszłego roku podziwialiśmy widoki na okolicę. Czerwiec to już białe noce na Lofotach i słońce świeci tam 24 godziny jeśli nie pada, a wtedy można wędrować ile się chce i ile sił nam na to wystarczy.

Lasem idziemy około 15 minut ciągle pod górkę, następnie droga biegnie już do samego punktu takim dywanem z  mchu, wrzosów i  borówek. Do pewnego momentu jest wydeptana, a potem to chyba każdy idzie jak chce i trzeba uważać ponieważ prawie cały teren jest bardzo podmokły  i można zaliczyć mokrą nogę. Pogoda jak widać tego dnia nam dopisała, padało gdzieś po drodze ale szybko robiło się słonecznie.

W oddali widać miejscowość Leknes i rozsypane dookoła gospodarstwa i zwykłe domostwa.

Holandsmelen znajduje się na 434 m. n.p.m przewidziany czas dojścia do celu to około 1 godziny, a odległość od parkingu  to około  2,5 km. To jeden z najlżejszych szlaków po jakim do tej pory tam dreptaliśmy.

Powoli zbliżamy się do naszego celu. Obszar wydaje się bardzo przyjemny ale miejscami tak nie było. Wpadaliśmy w dziury i potykaliśmy się o wysokie skały i kamienie przykryte mchem i roślinami.

I dotarliśmy do naszego punktu widokowego. Tego dnia wiało tak mocno że bałam się mnie zmuchnie z tego kamyka. Po drugiej stronie na tych wystających górach jest kolejny szlak, z równie pięknymi widokami ale to plan na kolejny czerwiec. Za górą jest ostania miejscowość z pięcioma domami i  najpiękniejszą chyba plażą na Lofotach, ale niestety miejsce jest prywatne i nie można dostać się do plaży nawet na spacer.

Zdjęcia z tej wyprawy są bliźniaczo podobne ale jak tu nie cykać centymetr po centymetrze jak tam tak pięknie.

Czas wracać… za każdym razem wracając z takiego miejsca mam ogromny żal i smutek mnie ogarnia, a zarazem radość bije wewnątrz że  mogłam być, widzieć i za rok znowu wrócić…

Nic nie potrafi nadać naszemu życiu większej mocy niż skupienie wszystkich sił na ograniczonej liczbie celów…kolejny cel osiągnięty…

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

  • NOCLEG- można na dziko w namiotach lub na polach campingowych, których jest co raz więcej na Lofotach, ewentualnie w hotelikach, motelach, lub kwaterach prywatnych.
  • GDZIE JEŚĆ – Na Lofotach najlepiej zadbać o prowiant. Zjeść można najwyżej na stacji benzynowej parówkę z bułką za 10 koron, parówkę z lumpe ( to taki placek z mąki i wody) za 10 koron , hamburgera za 49 koron, bagietkę z krewetkami, sałata i jackiem , lub kurczakiem ( to polecam ) za 79 koron, słodkie bułeczki z czekoladą 3 za 39 koron. I to się tyczy raczej całej Norwegii. Restauracje w Norwegii nie są zbyt popularne jedynie w większych miastach. Zostają sklepy, w których można się zaopatrzyć i jest drożej o jakieś 30-40% niż na południu Norwegii. W tamtych rejonach sklepy są tylko w miasteczkach oddalone od siebie dość daleko.
  • WODA- pije się ja z kranu, na Lofotach wody niegazowanej w sklepach nie ma. Jest tylko gazowana, chyba że coś uległo zmianie specjalnie pod turystów.
  • ŁADOWANIE TELEFONÓW, APARATÓW- z tym jest problem nocując w namiocie to podpowiem że można poprosić na stacji benzynowej o kontakt, z tym nie powinno być problemu. Norwegowie to przyjaźni ludzie tym bardziej na północy kraju.

 

 

CZERWIEC 2018…

Flaga Norwegii

KRAJ: NORWEGIA
KONTYNENT: EUROPA
POWIERZCHNIA: 385.1550 km.kw.
OKRĘG: NORDLAND                                                                                                                                                  POPULACJA: 5.109.056                                                                                                                                                     REGION: VESTVÅGØY

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…