Norwegia

Preikestolen najpopularniejsza ambona Norwegii…

 

30.08.2013

…zdjęcia z roku 2011…

Preikestolen  to słynna ambona w Norwegii. Jest chyba jedną z najpopularniejszych atrakcji tego kraju.  Turyści zwykle wybierają Preiestolen jako pierwszą atrakcję, którą chcieliby zobaczyć właśnie w Norwegii.  Najpopularniejsza bo łatwo się na nią wchodzi około 1,5 godz. Droga już nie jest męcząca, ponieważ dla ułatwienia zrobione są tam schody. Byliśmy tam już dwa razy. Pierwszy raz w 2011 z małymi dziećmi, co prawda ludzie byli z jeszcze mniejszymi co mnie aż mroziło jak widziałam takie małe szkraby w siedziskach u rodziców na plecach. Wtedy było jeszcze naprawdę niebezpiecznie. Miejscami było mocno stromo i leżało strasznie dużo ogromnych kamieni i  głazów. Każdy krok musiał być bardzo przemyślany. Dzieci wymagały podwójnej uwagi. Nie było łatwo…

…rok 2011..
…rok 2011…

Tego dnia jak i kilka dni wcześniej  była okropna pogoda, padało bardzo mocno. Kamienie były śliskie, woda lała się nam po nogach, buty mieliśmy mokre po kilku metrach. To była nasza jedna z pierwszych wypraw to nie byliśmy jeszcze dobrze na takie wyprawy przygotowani, a po za tym nie mieliśmy pojęcia, że takie niespodzianki będą po drodze. W prognozie zapowiadali na ten dzień już słońce ale na niebie nic nie wskazywało zmian na lepszą  pogodę. Tym bardziej tam, bo to okolice Stavanger, a tamta strona słynie z częstych opadów.

Udało nam się wdrapać bezkolizyjnie i szliśmy dalej i dalej. I kilka osób szło z nami, kilka przed nami i kilka za nami. Nikt za bardzo nie zwracał uwagi na to że padało i było spore zachmurzenie. Najgorsze było to że zdawaliśmy sobie sprawę żę tam gdzie idziemy nic nie będzie widać i cała ta wyprawa nie miała najmniejszego sensu.

Z daleka ciężko określić gdzie się jest przy takiej widoczności i co mamy dalej. Mgła jest jednak okropnym zjawiskiem atmosferycznym.

No i doszliśmy i coś chcieliśmy zobaczyć, ale jak i co jak nic nie było widać. Nie dość że nic nie widać , to tam u celu było zimno, wiał wiatr,  ciągle kropiło my przemoknięci to nie było nam do śmiechu. Płakać też nie płakaliśmy bo zdążyliśmy się przyzwyczaić do norweskiej pogody.

W dole już były całkiem fajne widoczki na Lysefjord. Preikestolen  to klif o wysokości  604 m i znajduje się w regionie Røgaland. Płaska powierzchnia wierzchołka o wymiarach 25 na 25 metrów z góry wygląda jak wielkie krzesło trola. Jest to również Narodowy Park Norwegii i nie ma tam żadnych zabezpieczeń i  barierek. Trzeba bardzo mocno uważać. Miejscami jest bardzo wąsko tuż przy samym wejściu na półkę.

No i weszli moi pierwsi. Mleko straszne, widoczność zero. I co tam podziwiać jak nic nie widać. Dzieci uwiązane do męża bo w takiej mgle to trzeba się strasznie pilnować.

 

Ja się wlekę z tyłu i robię zdjęcia, bo jak tu już wlazłam i marzłam to coś chciałam  mieć na pamiątkę. Co prawda nie było się czym zachwycać.

 

Mówi się że nie zawsze słonce świeci i tego dnia w tym miejscu niestety nam nie zaświeciło.

 

A dzieci szczęśliwe, pierwsza ich taka wyprawa wysoko w góry. Nie było  piszczenia, ani jęczenia że coś się im nie podoba. Radość była wilka i wiele emocji.

Czas wracać, pogoda nie chciała się zmienić, a pomarzliśmy strasznie.

Preikestolen to jeden z największych cud natury, który koniecznie trzeba zobaczyć. I trzeba się spieszyć bo szczelina która jest na środku półki jest co raz większa i w każdej chwili może się oderwać. Alarmują o tym sami Norwedzy.

Dajemy radę, tu już woda nie cieknie po nogach, najgorsze odcinki za nami.

A w dole już całkiem przyjemnie. Jak do domu to pogoda się zrobiła piękna. Po tej wyprawie powiedziałam, że ja tu jeszcze wrócę, przypilnuję pogodę i przyjdę jeszcze raz… i tak zrobiłam…

30.08.2013

I tak jak mówiłam tak też zrobiłam. Pogodę przypilnowałam i wróciliśmy na Preikestolen. Tym razem bez dzieci, a ze znajomymi. Była to super wyprawa i co było najważniejsze było słońce i było ciepło.

Zaraz po przejściu paru metrów, zauważyliśmy zmiany na szlaku, a mianowicie zostały ułożone schody. Schody ułożone z tych głazów, po których  dwa lata wcześniej wdrapywaliśmy się z dziećmi. Świetna sprawa i dzięki tym schodom nasz marsz na górę trwał 1 godz.

Szliśmy dość szybko żeby przypadkiem pogoda nie zmieniła swoich planów. W Norwegii to chwila moment i mamy załamanie pogody.

 

I jak widać na załączonym obrazku chmury przylazły nie wiadomo skąd i kiedy. Jaka startowaliśmy niebo było czyściutkie.

Tak się cieszyłam, że pogoda nam dopisała tego dnia,  że cykałam i cykałam te fotki. A ciężko było je robić bo ludzi było bardzo dużo.

 

Tym razem wdrapaliśmy się też wyżej, musiałam wykorzystać każdy możliwy kawałek tego miejsca. Fajnie, że te wszystkie atrakcję w Norwegii są za darmo, a jest ich trochę 🙂

Preikestolen w przybliżeniu z Norweskiego języka  oznacza „kazanie z ambony”

Na zdjęciu widać  szczelinę, o której wspominałam wcześniej. W 2011 roku była zdecydowanie mniejsza i węższa. Może tylko nasze wrażenie.Wiem tylko że pierwsze pęknięcia były zanotowane już 1930 roku i ciągle były kontrolowane , a maju tego roku zarejestrowali  pewne zmiany w ruchu skalnym. Szczelina powiększyła się o około 2-3 milimetry. Norwescy badacze obawiają się jeśli szczelina się urwie wywoła wielką falę.  Sama miałam wtedy trochę stresu żeby akurat się nie oderwała.  Wiem, że trzy tygodnie  po naszej wprawie spadł z Preikestolen jeden turysta z Hiszpanii. Ale tak naprawdę ile osób zleciało to Norwedzy nie mówią i nie powiedzą…

Do ambony z Oslo można dojechać kilkoma drogami.  Preikestolen znajduje się w miejscowości Jørpeland w gminie Rogaland.  Pierwsza z nich i najkrótsza to lot samolotem do Stavanger, następna to droga E18 przez Kristiansand, a ta którą my zawsze tam zjeździmy to malownicza droga przez Telemark. Jest długa ale nie nudna tak jak droga E16 na Kristiansand.

ATRAKCJE OKOLICY…

  1. Rejs fiordem Lysefjord…
  2. Kjerag autem 2.24 min- 130 km
  3. Stavanger 1.30 min- 61 km
  4. Hjelmeland

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…