Włochy

Toskania i jej miasteczka…

Toskania to chyba najładniejszy region Włoch. Pejzaże Toskanii są wyjątkowo fotogeniczne, a miasteczka bardzo urokliwe, wino najlepsze w całych Włoszech, a chwile tam spędzone na długo pozostają w naszej pamięci. Co najbardziej urzekło nas w październikowej wyprawie po Toskanii to zbocza wzgórz pokryte winnicami i gajami oliwnymi, a  na ich szczytach kamienne  średniowieczne miasta, które dominują nad całym otoczeniem i które sprawiają jakby czas zatrzymał się tu dawno temu.  Obrazy te na długo pozostają w naszej pamięci.

W prowincji Siena  znajduje się piękna kraina najbardziej malownicza część Toskanii, znana jest z pocztówkowych krajobrazów i  dobrej kuchni to  Val d’Orcia. Ten  pagórkowaty teren z mnóstwem gospodarstw, winnic, kamiennych miasteczek które przyciągają jak magnez, a do nich prowadzą alejki porośnięte cyprysami.  Mimo bardzo dużej popularności doliny można w niej znaleźć  jeszcze miejsca niezadeptane turystów. Jednym z nich jest malutkie Monticchiello i to właśnie od tego miasteczka zaczęliśmy  naszą wycieczkę. Pogoda tego dnia z rana troszkę nas zawiodła i było mgliście i nawet przerażajaco. Miasteczko od głównej bramy wyglądało na opuszczone. Spacerując uliczkami zaglądając w zakamarki nie spotkaliśmy żadnej żywej duszy. Chwilami mieliśmy wrażenie jak by to był inny świat.  Dopiero przy wyjściu było kilku zwiedzających i tubylców.

Średniowieczne Montichiello to niewielka osada, której początki sięgają czasów rzymskich, a rozkwit przypadł na wiek XIII i przyłączenie się jej do Republiki Sieneńskiej.Początki miejscowości związane są z czasami rzymskimi, a jej nazwa pojawia się już w dokumentach pochodzących z X w. Rozkwit osady nastąpił w XIII w., gdy jej mieszkańcy, mający dość władzy Krzyżaków (którzy otrzymali zamek w uznaniu zasług w obronie Ziemi świętej), postanowili przejść na stronę Republiki Sieneńskiej. Cała ta wieś jest jednym wielkim zabytkiem i najlepszym sposobem na jej zwiedzenie. Tam nie można się śpieszyć.

Po wizycie w Monticchiello w stronę Pienzy perełki Toskańskich miasteczek. Zanim tam jednak pojechalismy obowiazkiem było przejechać się cyprysowa alejką w pobliżu Monticchiello. To jedna z najbardziej popularnych alejek w Toskanii  i najbardziej popularna. Umieszczana na wielu pocztówkach, magnesach lub przewodnikach.

 

Pienza…

Pienza to malutkie miasteczko całkiem niedaleko Monticchiello,  oddalone zaledwie 10 km. Historyczne centrum Pienzy wpisane jest na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pienza powstała po przebudowie wsi Corsignano miejsca narodzin papieża Piusa II   człowieka renesansu. Po wyborze na papieża, stworzył tu idealne renesansowe miasto.

Miasteczko robi wrażenie już daleka. Widoczne jest z krętej drogi i już wtedy ładnie się prezentuje, a Porta al Prato sporych rozmiarów brama miejska przez którą się przechodzi zdobiona jest  freskami nad łukiem u wejścia. Pienza  to malutkie miasteczko z głównym placem, rezydencją Palazzo Piccolomini w której bywał papież , katedrą Duomo di Pienza i kilkoma wąskimi uliczkami po których chce się chodzić i chodzić. Miasteczko ma kilka fajnych restauracji z których pachnie pięknie i nie da się przejść obojętnie.

Uliczki i ich sklepiki przyciągają każdego. Oprócz pamiątek głównym produktem w sklepach jest ser, mnóstwo sera. Widzieliśmy  juz we Włoszech różnego rodzaje sery ale w Pienza to chyba było go najwięcej i taki jakiego jeszcze nie widzieliśmy, a napewno nie jedliśmy. Jedne z nich to  sery  pecorino wyrabiane z owczego mleka. Dostępne są w różnych postaciach, wszystkie pyszne. Sery są sprzedawane w różnym wieku  świeże, średnio dojrzałe, dojrzałe itd. Wiek sera wpływa na zmianę smaku, starsze są ostrzejsze i bardziej słone.

Zapach w tym sklepie był nie do zniesienia. Podobny smród to czułam tylko na Lofotach od ryb. Zapach był tak intensywny może dlatego że w  sklepach, które specjalizowały się w ich sprzedażą, można było zobaczyć wielkie gliniane kadzie pełne serów, np. w popiele. Uwielbiamy takie miejsca , bo można sporo zobaczyć i dowiedzieć się.

Z punktów widokowych ukazują się nam piękne widoki na wzgórza i doliny na gospodarstwa i pola.  To wszystko wygląda jak w super przewodniku po Toskanii.

 

Kolejnego dnia wybraliśmy się  do opactwa San Galgano koło Chiusdino w Val di Merse, które zachwyca nie tylko swoją oryginalnością, ale też pięknym odcinkiem cyprysów porastających drogę. Takie widoki w Toskanii są w wielu miejscach.

Cappella di Monte, który mieści  się w San Galgano to niewielki, piękny, romański kościół, który został zbudowany na planie koła. Upamiętnia on miejsce, w którym rycerz Galgano żyjący w XII wieku wyrzekł się hulaszczego trybu życia, na znak czego wbijając miecz w kamień. Miecz zatopił się w skałę i tak tkwi w niej po dziś dzień. Galgano został mnichem, prowdząć życie pustelnika w tym miejscu aż do śmierci.

W 1786r. od uderzenia pioruna zawaliła się dzwonnica i sklepienie kościoła, a pozostałe budynki niszczały pozostawione na łasce natury. Dziś klasztor nie ma dachu, ale jego ściany z cegieł i kamienia przetrwały wieki będąć świadectwem wielkości zakonu Cystersów tamtych czasów.
Przy kościele są pozostałości klasztoru i krużganki, gdzie dziś mieści się biuro turystyczne otwarte jest dla zwiedzających od 10:30-19:00, w okresie od Wielkanocy do października.

 

San Gimignano…

Ostatnim miasteczkiem, które bardzo chcieliśmy zobaczyć było San Gimignano.  Znajduje się w centralnej Toskanii.    San Gimignano to piękne, bardzo charakterystyczne, stare i  średniowieczne miasto otoczone murami. Położone jest na wzgórzu na 334 m, a historyczne centrum do którego lgnie bardzo dużo turystów  znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

To jedno z piękniejszych Toskańskich miasteczek znane z wina Vernaccia oraz produkcji szafranu. Miasto jest bardzo popularne i aby uniknąć tłumów i znaleźć miejsce parkingowe najlepiej wybrać się do niego w  godzinach porannych.

Odkrycia archeologiczne świadczą o tym, iż już w czasach gdy ziemię tą zamieszkiwali Etruskowie była tu niewielka osada istniejąca około III – II w., p. n .e. Miasteczko w okresie średniowiecza  rozwijało się, będąc miejscem postoju pielgrzymów podróżujących szlakiem Via Francigena. W okresie największego rozkwitu, w 1199 r. stało się wolnym miastem i uniezależniło się od biskupów Volterry. San Gimignano było dobrze prosperującym miasteczkiem  do 1348  kiedy to „czarna śmierć” zabiła sporą część mieszkańców.

Najfajniejszym punktem miasta jest  ratusz (obecnie także muzeum), zwany Palazzo del Popolo albo Palazzo Nuovo del Podestà z wielką wieżą wysoką na 54 m z roku 1311, zwaną Torre Grossa, na którą się kierujemy.  Jest to najwyższa wieża w San Gimignano. Widoki z wierzy na miasteczko i okolice są obłędne.Wejście  na wieżę jest płatne 5 €,  Czynne w sezonie (marzec – październik) w godz. 09:30-19:00, poza sezonem 10:00-17:30. Niestety nie można zabierać ze sobą na wieżę toreb ani plecaków, które należy pozostawić w szafce przy kasie. Jedynie co można zabrać to aparat i telefon.

Inne atrakcje miasteczka to: 

  • Katedra Il Duomo – poświęcona w 1148 r., z freskami szkoły sieneńskiej: Vecchio e Nuovo Testamento
  • dzieła szkoły florenckiej: Storie di Santa Fina (Ghirlandaio),
  • rzeźby Giuliano i Benedetto da Maiano.
  • la Collegiata di S. Maria Assunta e S. Agostino – z freskami Benozzo Cozzoli i dziełami innych artystów takich jak Benozzo Gozzoli, Piero del Pollaiolo, Pier Francesco Fiorentino, Vincenzo Tamagni, Sebastiano Mainardi.
  • Muzeum d’art Sacra – z płótnami, stołami i fragmentami płyt pochodzących z nieistniejących już kościołów i zakonów
  • Muzeo Archeologico – ze znaleziskami etruskimi, rzymskimi i średniowiecznymi pochodzącymi z wykopalisk
  • 14 Wież, z których najwyższa ma ok. 54 m., wysokości

Z wierzy gdzie okiem sięgnąć nic jak tylko winorośla i pola z szafranem. Uprawą, na okolicznych terenach, szafranu zajmują się farmerzy z pokolenia na pokolenie podtrzymują  wielowiekową tradycję i po dzień dzisiejszy zabrania się stosowania jakichkolwiek sztucznych nawozów czy chemicznych środków ochrony roślin. W  historii San Gimignano udokumentowana jest sytuacja, w której miasto zapłaciło swe długi tą wyjątkową przyprawą. Dziś najlepszy szafran sprzedawany jest pod marką „Il Croco”.

Ciekawym  świętem w miasteczku jest  „Ferie delle Messi” to  impreza  historyczna  rozgrywająca się na uliczkach i placach miasta końcem trzeciego tygodnia czerwca. Ujrzeć wtedy można mieszkańców miasta i nie tylko przebranych w stroje średniowieczne wzorowane na epoce średniowiecza.

Półki sklepowe uginają się od wina VERNACCIA di SAN GIMIGNANO które ma wielowiekową tradycję o czym świadczą już fragmenty historycznych dokumentów wg, których pierwsze winnice oraz wino powstały około pierwszej połowy XIII w., dzięki rodzinie Bardi i jej potomkom.

Spacerowanie po takich miasteczkach,  wsród takich sklepików i takich smakołyków to sama przyjemność.

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…