Norwegia

Trolltunga czyli słynny język trolla…

Trolltunga kolejna kultowa atrakcja turystyczna w  Norwegii. Jest obowiązkowym punktem zwiedzania tego kraju. Bardzo charakterystyczna ze względu na wysunięty  nad przepaścią dość płaski kawałek kamienia. Ta słynna atrakcja znajduje się w regionie Hordaland,  nie daleko miateczka Odda, dokładnie w miejscowości Tysstedal. Z  miasteczka do miejsca gdzie rozpoczyna sie szlak jest około 20 km. Droga którą trzeba przejechać do miejsca startu to bardzo stary odcinek drogi, wąski i bardzo kręty. Trzeba powoli jechać i uważać na uta z przodu.  Jest zakaz  wyjazdu kamperom i przyczepom kempingowym gdyż są za wysokie do stromych i spiczastych gór. Trolltunga  znajduje się około 1100 metrów nad poziomem morza, unosząc się 700 metrów nad jeziorem Ringedalsvatnet. Widok ten zapiera dech w piersiach. Trasa rozpoczyna się w miejscowości Skjeggedal i przebiega przez wysokie góry, przybliżony czas na pokonanie trasy to 10-12 godzin (łącznie 27,5 km do Trolltunga i powrót), a wejście to około 1000 metrów. Jest to długa i wymagająca wędrówka. Trasa jest oznaczona od parkingu w Skjeggedal do Trolltunga. Wzdłuż szlaku znajdują się znaki pokazujące odległość do Trolltungę.

 

To była nasza druga wyprawa w to miejsce i druga zaliczona. Będąc tam dwa razy mieliśmy przepiękną pogodę, co wym miejscu jest rzadkością i trzeba mieć dużo szczęścia. Pierwszy raz wybraliśmy się na Trolltunę w 2010 roku z grupą znajomych. Od naszego miejsca zamieszkania to jest cały dzień drogi więc nocleg mieliśmy w  uroczej miejscowości Tsysstedla nad pięknym fiordem Sørfjorden. Pierwsza wyprawa niestety nie doszła do skutku ponieważ na trasie były pomylone szlaki. W pewnym miejscu jest rozwidlenie dróg i tam właśnie ktoś przekręcił tabliczki i my poszliśmy nie tam gdzie trzeba. Trolltunga mieści się na terenie Narodowego Parku Hardangervidda. Jest to bardzo duży obszar i zgubić się można tam beż żadnego problemu. Wiem o tym bo sami się zgubiliśmy, na szczęście mój maż był na tyle przytomny, że szybko się zorientował i drogę znaleźliśmy bez problemu. Nadrobiłyśmy trochę kilometrów ale doszliśmy cali i zdrowi. Druga wyprawa odbyła się w 2011. 01.10 jesień to najfajniejszą pora na wyprawę w tamto miejsce, tylko trzeba mieć dobrą pogodę.

Szlak na język trolla ( dokładne tłumaczenie to- troll to trol, a tung to język) zaczyna się Skjeggedal przy parkingu. W 2011 roku była tam jeszcze kolejka Mågelibanen, która dowoziła miejscowych do ich domków letniskowych dwa razy dziennie. O 10.00 rano był zjazd i wjazd i o 18.00 kolejny zjazd i wjazd. Jak ktoś nie zdążył to szedł na piechotę albo przy kolejce  schodami albo lasem. Kolejka była bardzo stara i to był ostatni rok jej używania. My mieliśmy okazję raz nią zjeżdżać i raz nią wjeżdżać. To było straszne przeżycie, oj straszne… Pierwszy raz mieliśmy nie fajny incydent, o którym nie bede pisać bo za długo ale dzięki temu mieliśmy kontakt i zaproszenie przy następnej okazji od właściciela domku u góry i to właśnie dzięki jego uprzejmości wjechaliśmy na górę będąc tam po raz drugi. Oszczędzając tym 1,5 godziny drogi lasem albo schodami.

Pierwszy raz poszliśmy schodami w trzy osoby, a reszta grupy poszła lasem. Te schody to ja jeszcze przez ponad miesiąc czasu czułam na swoich łydkach. Nie wiemy ile było tych schodów, nie zapytaliśmy pana u góry. Może było 5 tyś, może 10 tyś nie wiemy, ale wiem ze po tych schodach miałam serdecznie dość tej wyprawy i Trolltungi. Dodam że nie doszliśmy do niej i  byliśmy tego dnia 12 godzin na nogach. Jeśli ktoś planuje wyprawę na Trolltungę musi mieć dobrą kondycję. Bez tego lepiej tam nie iść.

Końca schodów nie widać. Ta kolejka ledwo się  trzymała. Miejscowi do głowy nie brali siedzieli spokojnie bez żadnego stresu, a my jak na rozżarzonych węglach. Mąż mój mówi w pewnym momencie tak…jak się będzie urywać to ja  skacze na prawo ty na lewo i może uda nam się przeżyć…

No i po przejażdżce  kolejką co zajęło nam może 10 min ruszyliśmy oznaczonym szlakiem w stronę  Trolltungi. Dobre 1,5 godziny mieliśmy do przodu z czego bardzo się cieszyliśmy. Był to 01 października to już późna jesień w tamtych stronach, a dzień wcześniej padało to mieliśmy w górach trochę błota pod drodze i miejscami było dość grząsko.

…rok 2010 widok na miasteczko Odda…
…rok 2010 zadowoleni pokonaliśmy męczarnie, tysiące schodów…

…rok 2011…

Kilka osób wędrowało tego dnia na słynny język. Byli przygotowani raczej na nocleg przy języku, my niestety wracaliśmy tego samego dnia, czyli czasu za wiele nie mieliśmy żeby zdążyć przed nocą.  W oddali widać lodowiec Folgefonna. Przez pierwsze 1,5 kilometra, aż do Måglitopp jest dość płąsko , a potem trasa wznosi się około 450 metrów. Kolejne 330 metrów pod wdrapując się pod górę z Gryteskaret do Trombåskåret ścieżką między wrzosami, borówkami robi się co raz ciężej i chwilami trzeba iść już na palcach, przy czym łydki fajnie to odczuwają . Ta sekcja jest najbardziej stromą częścią tej wycieczki.  Dla mnie to był chyba najgorszy kawałek.

…rok 2010 rok pomylonego szlaku, dokładnie tam w dole przy jeziorku powinniśmy pójść na prawo a poszliśmy na lewo…

Aż do tego momentu. Tu właśnie na pierwszej naszej wyprawie poszliśmy w lewo a powinniśmy iść w prawo, ale ktoś bardzo uprzejmy przekręcił tabliczki. Trafiło na nas i poszliśmy sobie szlakiem 30 km.  Dziś na trasie są juz fajne oznaczenie gdzie się kierować i ile mamy jeszcze do celu. Kilka lat temu były zwykłe oznaczenia malowane czerwona farbą  gdzieś na kamieniach.

Mały odpoczynek, uzupełnianie butelek, kilka zdjęć i ruszamy dalej, bo drogi przed nami jeszcze sporo. Dalej już jest sporo płasko.  Całą droga do Trolltunga przebiega między  potokami, strumieniami, głazami, kałużami błotnymi, mokrym marszem i wodą w kilku miejscach na szlaku, na co trzeba uważać i  przez co idzie się znacznie wolniej.
Zimą ta trasa jest wręcz zabroniona. Pierwszy śnieg może spaść już pod koniec września i leżeć do czerwca. Jest go bardzo dużo w tych partiach górskich i czasami zalega aż do lipca. Dlatego otwarcie drogi jest miedzy 01-15 czerwca.

Po 3 godzinach  widzimy magiczne oczko. Miejsce to już robi niesamowite wrażenie, tym bardziej że pogoda nam dopisuje i jak na 01. 10 jest ciepło. Kilka fotek i idziemy dalej. Nogi nas już bolą i jesteśmy zmęczeni ale jesteśmy twardzi i idziemy dalej. Nawet nasz wtedy 11-letni syn świetnie sobie dawał radę.

Bliżej języka klimat jest jak z marsa. Bardzo surowy i przerażający. Same skały, koryta i szczeliny wymyte prze wodę . Słychać tylko świszczący wiatr i szum wodospadów.

I oto po 4 godzinach męczarni  naszym oczom ukazuje się w całej swojej okazałości upragniony widok języka trolla czyli słynna TROLLTUNGA… 

Jest dość cienka półka skalna, która podobnie jak Kjerag  jest częścią epoki lodowcowej, która miała miejsce około 10000 lat temu. Wzdłuż samego klifu i na całej długości drogi nadal występują głębokie pęknięcia i szczeliny. Latem to miejsce jest bardzo oblegane przez turystów. Nie jest łatwo dostać się do języka i zrobić sobie zdjęcie. Kolejki są nawet godzinne. My mieliśmy szczęście bo tego dnia nie było dużo ludzi a i w roku 2011 to miejsce nie było jeszcze tak oblegane jak teraz.

Sama półka jak widać na zdjęciu nie jest straszna i można śmiało na nią wejść. Jest też dość szeroka i w miarę bezpieczna. Mimo wszystko trzeba się pilnować  bo wypadki się zdarzają i kilka lat temu dokładnie 2015.09  spadła z niej  24- letnia dziewczyna studentka z Bergen obywatelka Australii. W 2016 roku na  całym terenie  przeprowadzono około 40 akcji ratunkowych. Ludzie wchodząc na Trolltungę nie są w ogóle przygotowani, a co najgorsze nie sprawdzają pogody.

O godzinie 15.00 zebraliśmy się w drogę powrotną. Wracało się gorzej bo nogi bardzo bolały i byliśmy bardzo wyczerpani.

Do Trolltunga można dostać się jeszcze jedną trasą przy elektrowni wodnej która  jest właśnie w Skjeggedal. jest to ścianka wspinaczkowa dzięki której zaoszczędzamy jakieś 3-4 godziny drogi. Jeśli jest się w dobrej formie i ma się ukończone 15 lat, Trolltunga Active zaprasza  na taką wycieczkę.
Czas trwania: 4-5 godzin
Cena za osobę: 900NOK, w tym bilet i c ena obejmuje wszystkie niezbędne urządzenia do wspinaczki.
Początek: 10:00. Koniec ok. 15:00
Początek: 16:00. Koniec ok. 21:00
Minimum 2 osoby. Wskazana  wcześniejsza  rezerwacja na  dzień wcześniej, w Norweskim Muzeum Energetyki i Przemysłu Wodnego w Tyssedal.

Od 2017 roku można wjechać na górę w miejsce gdzie kończyła się kolejka dla miejscowych co zaoszczędza nam 1,5 godziny. Kolejka została usunięta a miejscowi którzy mają swoje domki letniskowe właśnie na górze dostali od państwa drogę na górę, dzięki temu turyści też mogą z tego luksusu korzystać. Oczywiście wszystko ma swoją cenę i taki parking na dzień kosztuje 500 koron, nie ma potrzeby go rezerwować bo i tak naprawdę nie ma gdzie, po prostu  kto pierwszy ten lepszy.

Na koniec naszej wędrówki zaszliśmy na kawę do naszego wybawcy dzięki któremu pierwszy raz zjechaliśmy na dół, a drugim rugim razem wjechaliśmy na górę, powiedzieć ze wracamy cali i zdrowi, no może z małymi ranami n nogach. W drodze powrotnej szliśmy juz lasem gdzie drogę zgubiliśmy to chyba juz ze zmęczenia. Nasz czas od wyjścia do powrotu z godzinnym odpoczynkiem na Trolltunga to 9 godzin. Całkiem dobry patrząc na to że byliśmy z dzieckiem.

 

PRAKTYCZNE INFORMACJE…

  • Trasa przewidziana jest na 10-12h w dwie strony. Odcinek  do pokonania  to około  23 km.
  • Różnica wysokości to 1200m.
  • Stopień trudności wymagający.  Dobre obuwie koniecznie, najlepiej za kostkę, plus dobra kondycja
  • Trasa jest otwarta od połowy marca do połowy października, jednak samemu, jednak zaleca się korzystać od połowy czerwca do końca września
  • Mapy offline na telefon
  • Bezwzględnie zaopatrzyć się w wodę i jedzenie. Najlepsze są słodycze
  • Nie wędrować do Trolltunga przy silnym wietrze, ulewnym deszczu lub w mglistej pogodzie.
  • Jeśli planujemy powrót tego samego dnia, najlepiej wybrać się z samego rana
…przykładowa mapka trasy do Trolltunga…

Dziś już można zainstalować sobie na telefonie potrzebne nam mapy i korzystać z nich podczas wypraw. Mapy online Trolltungi i okolicy dostępne są tutaj: https://www.norgeskart.no/#12/39474/6695405
Można również ściągnąć mapę na telefon – Android i iOS

 

GDZIE NOCOWAĆ…

  • Odda-  Odda Camping cena za dobę 2 osoby dorosłe plus 2 dzieci 980 koron. Domek dysponuje  2 łóżka ( łóżko piętrowe) są odpowiednie dla 2 osób, ale mają również podwójną rozkładaną sofę, która może pomieścić 4 osoby.
    Mały aneks kuchenny ze wszystkimi niezbędnymi przyborami kuchennymi, 2 palnikami i ciepłą i gorącą wodą
    Sypialnia i aneks kuchenny znajdują się w tym samym pokoju
    wyłożona kafelkami łazienka z przewodami grzejnymi, prysznicem, toaletą i umywalką
    dostęp do pralni z pralką i suszarką
    Miejsca do grillowania, stoły i krzesła ogrodowe i wiele innych
    pościel w cenie
    polecam sami korzystaliśmy z tego miejsca, jest również sporo miejsca na samochody kempingowe, przyczepy oraz pole namiotowe.
  • Tystedal- Hotele
  • Lofthus- Lofthus Camping przepiękne miejsce na odpoczynek nad fiordem z widokiem na góry. Camping dysponuje wieloma domkami z węzłem sanitarnym i bez, domki rodzinne, jest również  pomieszczenie gospodarze, toalety, prysznice. Miejsce na kampery i przyczepy campingowe plus pole namiotowe. Na miejscu jest recepcja, kiosk i biuro informacji turystycznej. Miejsce polecam godne uwagi i bardzo przyjemne. Kilka razy korzystaliśmy właśnie z tego miejsca.

Okolica Odda jest dość turystycznym miejscem i jest tam dość sporo sklepów gdzie można zaopatrzyć się w jedzenie i picie, dobrze przenocować i wybrać się na inne miejsca widokowe.

 

Flaga Norwegii

KRAJ: NORWEGIA
KONTYNENT: EUROPA
POWIERZCHNIA: 385.1550 km.kw.
OKRĘG: HORDALAND
POPULACJA: 5.109.056                                                                                                                                                    WALUTA: KORONA NORWESKA                                                                                                                                   STOLICA: OSLO

O MNIE… Raz nienormalna.. ..zawsze realna.. ..mało kiedy idealna.. ..zawsze szalona i zakręcona :))) Nazywam się Ania. Mam 40 lat i jestem mamą dwójki uroczych dzieciaków i żoną super faceta. Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. Od kilkunastu lat mieszkamy w Norwegii i to właśnie o Norwegii najwięcej będzie w moim pamiętniku. Nasza przygoda z Norwegią, zwiedzaniem i podróżami zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pewnego kwietniowego weekendu trafiliśmy nad fiordy, które jadły nam z ręki :)))) I wtedy zakochaliśmy się w Norwegii. Ale o tym po kolei…