Tajlandia

Phuket i Bang Thao Bay…

Tajlandia była naszym wspólnym marzeniem  od dawna. Dwa podejścia były jakiś czas temu  i prawie jedną nogą już tam byliśmy, ale niestety nie doszły do skutku.  Do tej pory przemierzaliśmy głównie Europę i tylko Europę. No i kilka miejsc w Afryce. Uznaliśmy, że czas najwyższy spełnić swoje marzenia o Tajlandii i przestać w końcu  oglądać piękne zdjęcia na instagrmie, słuchać opowieści innych, czy oglądać programy podróżniczo- kulinarne tych niesamowitych miejsc. Byliśmy gotowi na to, by poznać ten najbardziej przyjazny kraj dla wszystkich. Tajlandia i Phuket, lepiej być nie mogło. Bo to właśnie Phuket było tym marzeniem.

W czerwcu 2018 roku dostaliśmy zaproszenie od znajomych na wspólny wyjazd, którzy do Tajlandii latają od siedmiu lat, a na Phuket od pięciu. Długo nie zastanawialiśmy się i już w czerwcu zakupiliśmy bilety. Hotel opłaciliśmy na trzy tygodnie przed wylotem i 31.01.2019 o godzinie 7.40 wylot  liniami Qatar Airways wystartowaliśmy z Oslo. Nasz lot wyglądał następująco… Oslo-Doha 6, 5 godziny, w Doga 4,5 godziny postoju następnie Doha-Phuket 5 godzin…Przelot katarskimi liniami okazał się znakomitym wyborem. Już wcześniej lecieliśmy konkurencją do Dubaju to wiedzieliśmy co to za linie i czego się spodziewać. Linie Qatar Airwais czy linie Emirates są dość drogimi liniami ale komfort jaki oferują swoim klientom jest rewelacyjny. Od wejścia na pokład czuliśmy się rewelacyjnie. Samolot którym lecieliśmy do Doha był nowiutki i bardzo nowoczesny. Spełniał wszystkie oczekiwania klienta, od wygodnych foteli z poduszką i pledem po telewizor z dużym wyborem filmów, gier i muzyki oraz jedzeniem i napojami.

Po wylądowaniu na Phuket czasu lokalnego 6.10 rano odebraniu bagażu który o dziwo nie zaginął dostaliśmy się do naszego hotelu w którym spędziliśmy dwa tygodnie. Pierwszy raz w Tajlandii był stricto wakacyjny. Hotel w którym wypoczywaliśmy to Outrigger Laguna Phuket Beach Resort na Lagunie Phuket w miejscowości Bang tao Bay. Hotel Outrigger Laguna Phuket Beach Resort położony jest zacisznym miejscu bezpośrednio przy piaszczystej plaży Bangtao, i do tego jest wysoko oceniany ze względu na lokalizację. Na plaży miesi się kilka  punktów w których można zakupić lokalne wycieczki. Jednym z nich jest Lisa Phuket Tours  który z czystym sumieniem mogę polecić. Sami korzystaliśmy z ich usług i byliśmy bardzo zadowoleni.

Nasze wakacje zaczęliśmy od zwiedzania miejscowości w której byliśmy czyli Bang Thao Bay, które mieści się od centrum Phuket tylko 14 km na Lagunie Phuket. Laguna Phuket, jeden z największych kompleksów wypoczynkowych w Azji. Natomiast Bang Thao to duża, otwarta zatoka z jedną z najdłuższych plaż w Phuket. Bang Thao to studium kontrastów, z luksusowymi kurortami i willami wzdłuż 6-kilometrowego odcinka plaży. Zaledwie kilka minut drogą w stronę  miasta Cherng Talay, można zobaczyć już prawdziwe życie Tajów, gdzie wielu z nich nadal zarabia na życie, jak robili to ich przodkowie – przez rybołówstwo, hodowla i wyrób kauczuku. Niegdyś w tym miejscu było wydobywanie cyny, ale zostało przekształcone w luksusowy kurort. Poruszanie się po Lagunie jest łatwe i bezpłatne. Istnieją bezpłatne autobusy wahadłowe między wszystkimi hotelami, a także usługi promowe wokół laguny do większości hoteli i centrum handlowego. Z naszego hotelu spacerkim w 15-20 minut szliśmy każdego dnia na obiad, masarz lub zakupy. I pierwszym takim miejscem był bazar wystawiany  w każdy piątek na którym można kupić wszytko  co potrzebne i niepotrzebne, jak również spróbować lokalnego jedzenia.

Było tam tego tyle, że aż oczy i nos bolał i wszystko chciało się spróbować. Na nasze szczęście byliśmy po pysznym obiedzie i tylko na deser się zdecydowaliśmy, który jest bardzo popularny w całej Tajlandii czyli naleśniki z bananami, mleczkiem waniliowym i czekoladą. Coś pysznego i polecam je wszystkim wybierającym się do Tajlandii. A na koniec lody które robili na naszych oczach.

Po drodze do hotelu oczy nasze rozbiegane były bardzo. Wszystko nas interesowało, ludzie, sklepiki, bary, miejsca dziwne przypominające mieszkania ale największą naszą uwagę przyciągnęła elektryka i ilość kabli jaka tam jest i to wszędzie. Tego nie da się opisać, kabel to numer jeden na większości moich zdjęciach i to kabel był głównym tematem każdego dnia w tym wyjezdzie.

Kolejnego dania wyruszyliśmy na wycieczkę po wyspie. Dzień zapowiadał się całkiem obiecująco tylko był mały problem z jazdą lewą stroną i ilością ludzi na drodze. Pierwszy raz widzieliśmy coś takiego. Ruch ogromny, każdy jedzie gdzie chce, nikt nie przestrzega przepisów drogowych no i jeszcze ta jazda w odwrotna stronę. Ja zamiast robić zdjęcia to oglądałam ten “dziki zachód” i porównywałam do spokoju panującego w Norwegii. Największym szokiem było patrzenie na niemowlaki i malutkie dzieci bez kasków i w samych pampersach na skuterach.

Wat Chalong…

Pierwszy punkt naszego zwiedzania to świątynia Wat Chalong. To kompleks świątyń, największy na wyspie, a zarazem przecudne miejsce. Otwartych dla zwiedzających jest 5 świątyń, z czego najwyższa ma 3 poziomy. Z jej szczytu zobaczyć można panoramę kompleksu. To wszystko jest po środku głównej ulicy. Na miejscu jest duży bezpłatny parking, a między świątyniami spory bazar dla miejscowych z dużo tańszymi cenami.

Wat to buddyjskie świątynie – są jednymi z najważniejszych symboli Tajlandii, po części dlatego, że większość Tajów jest buddystami, a częściowo dlatego, że są tak piękne. W samym Phuket jest 29 buddyjskich świątyń rozsianych po całej wyspie. Wat Chalong od ponad wieku zapewnia gościom ciepłe powitanie. Mieszkańcy przychodzą się modlić, a ludzie Zachodu przyjeżdżają, aby dowiedzieć się czegoś o buddyzmie. Świątynia jest otwarta od siódmej rano do piątej po południu.

Dalej była kolejna świątynia w której modlili się wierni. A że była to niedziela ludzi było bardzo dużo. Przed wejściem do śwatyń należy zdjąć obuwie. Kobiety powinny mieć również zasłonięte ramiona. Ciekawostką jest jeszcze to że do świątyni wchodzimy prawą nogą omijając próg i nie starając na niego.

Po zwiedzaniu śwatyń udaliśmy się na bazar popatrzeć co sprzedają lokalni. Tajowie to bardzo miły naród. Dzielą się wszystkim i bardzo dziękują za zakupiony towar. Są bardzo za to wdzięczni.

Big Buddha…

Dalej pojechaliśmy do Wielkiego Buddy. Wielki Budda w Phuket jest jednym z najważniejszych i najbardziej szanowanych zabytków na wyspie. Ogromny posąg znajduje się na szczycie Wzgórz Nakkerd pomiędzy Chalong i Kata, a na wysokości 45 metrów można go zobaczyć z tak odległych miejsc jak Phuket Town i Karon Beach. Wzniosła góra oferuje najlepsze widoki na wyspę w 360 stopniach, z panoramami miasta Phuket, Kata, Karon, Chalong Bay i innych. Budda jest stosunkowo łatwo osiągalny za pomocą krętej 6-kilometrowej drogi prowadzącej z głównej trasy Phuket i jest to obowiązkowa atrakcja tego miejsca. Wielkość Buddy robi wrażenie, a widoki z góry są przepiękne. Do Buddy kobiety rownież muszą mieć zakryte kolana i ramiona.

Big Buddha, główny posąg został zbudowany w 2004 roku i ma 25 metrów średnicy u podstawy. Całe ciało zbudowane jest z betonu zbrojonego, ułożonego z pięknego birmańskiego białego marmuru jadeitu, który świeci na słońcu.

Po drodze w kolejne miejsce zajechaliśmy na zdjęcia do małych słoników. Nie było to jeżdżenie i męczenie tych biednych zwierząt tylko zwykłe karmienie i tulenie jeśli ktoś miał taką ochotę. Takich miejsc na Phuket jest sporo.

Rawai…

Po zwiedzaniu ruszyliśmy na obiadek do miejscowości Rawai. Wysepka Rawai, otoczona wysepkami Casuarina, ma swoje uroki, ale nie jest wysoko na liście obowiązkowych miejsc turystycznych, jak wspaniałe plaże na zachodnim wybrzeżu Phuket. Atutem tego miejsca są restauracje i stragany ze świeżymi rybami i owocami morza przy wybrzeżu. zanim wybraliśmy restauracje zakupiliśmy to co chcieliśmy żeby nam przyrządzili poszliśmy z towarem do kucharza. Wybór jest bardzo duży i ceny różne i no i  trzeba się targować. My mieliśmy ochotę na ośmiornicę, langustynki, kraba i kalmary. Znajomi kupili podobne stworki plus ostrygi. Do tego w restauracji zamówiliśmy sałatki z mango i napoje.

Na przyrządzenie dań czekaliśmy około 40 minut. Wybór w karcie duży plus zdjęcia dla ułatwienia. Wszystko wyglądało fantastycznie i tak reż smakowało. Tych dań mieliśmy dość sporo i wszystkie były bardzo smaczne.

…krab w sosie…
…kalmary w sosie cytrynowo czosnkowym i sałatka mango lekko pikantna…

 

Zanim zbudowano Patong Hill, Rawai była ulubioną plażą dla rodzinnych niedzielnych wypadów. Plaża rozciąga się na wschód i na zachód na obu końcach i dlatego jest bardzo zacieniona i przyjemna, nawet w najgorętsze dni. Dziś to nie jest już dobre miejsce do odpoczynku. Plaża jest bardzo zanieczyszczona, pływa tam wiele śmieci i do tego cumuje wiele łodzi.

Na koniec dnia zajechaliśmy na niedzielny nocny market do centrum Phuket. Market zaczyna się od godziny 16.00 do 22.00. Można tam kupić wszytko, dosłownie wszystko, kosmetyki, ubrania, obuwie, walizki, płyty, telefony komórkowe i wiele innych rzeczy. Jest też strefa z jedzeniem, które przyciąga najwięcej osób. Każdy chce spróbować tajskiego jedzenia które jest naprawdę wyśmienite, inne i takiego raczej nie robią tajskie restauracje w Europie.

…to coś było bardzo dobre, jakieś ciasto z zieleniną ala szpinak w środku…

…tu jedliśmy jaja z ośmiorniczkami i kalmarami i innymi owocami morza smażonymi na dziwnej patelni…

Luty 2019…

Flaga Tajlandii

KRAJ: Tajlandia
STOLICA: Bangkok
KONTYNENT: Azja
POPULACJA: 65.926.261 ( rok 2010)
POWIERZCHNIA: 513.115 km2
WALUTA: THB

 

 

O NAS... To my…Ania, Arek, Filip i Ola zwyczajna rodzinka mieszkająca od kilkunastu lat w Norwegii… Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. W każdym wolnym czasie jedziemy tam gdzie możemy i wykorzystujemy tę chwile na maksa… To właśnie o Norwegii najwięcej będzie w naszym pamiętniku.