Tajlandia

Rejs dokoła wyspy Krabi…

Wyspa Krabi to jedno z najpopularnieszych miejsc w Tajlandii i najchętniej odwiedzanych przez turystów z całego świata.  To dla wielu turystów to swego rodzaju raj na ziemi. Właściwie nie ma co się dziwić ponieważ są tam piękne miejsca, cudownie piaszczyste plaże, woda tak czysta, że widać w niej każdy paproch, a na koniec widoki niczym z wakacyjnych pocztówek.

Krabi to prowincja w południowej Tajlandii, usytuowana nad morzem Andamańskim. Znajduje się niedaleko najpopularniejszego kurortu w kraju wyspy Phuket. Stolicą Krabi jest niewielkie miasto o tej samej nazwie. Ulokowane wzdłuż rzeki nie posiada plaży, tylko port. Atrakcje Krabi to nie tylko piaszczyste plaże, jest to również prawdziwy raj dla miłośników wspinaczki. W samym Railay jest do dyspozycji aż 600 tras o różnym stopniu zaawansowania. Popularnym wspinaczką jest wchodzenie po ścinach spiczastych klifów. Zdecydowanie najpopularniejszą atrakcją Krabi jest archipelag Phi Phi. I właśnie na Phi Phi jest największy tłok. My tym razem zrezygnowaliśmy z tej wyspy. Pod tym samym pojęciem kryje się jeszcze kilka wysp w okolicach Krabi np. Phi Phi Lee, Phi Phi Don, do tego Maya Bay, i oczywiście Phra Nang.

Nasza wycieczka na wyspę Krabi zajęła cały dzień. Z portu w godzinach porannych wypłynęliśmy w kierunku wyspy Krabi z postojem na pięknej wyspie Koh Yao Yai . A raczej na jej cyplu. I tu mieliśmy faktycznie widoki jak z katalogów. Biały piasek, błękitna woda, wysokie palmy miejscami uginające się ku wodzie, do tego słońce i upał, którego byliśmy spragnieni. Dosłownie raj na ziemi…




Wyspa umiejscowiona jest w samym centrum zatoki Phang Nga. Koh Yao Yai broni się jak może przed atakim turystów i przed dosłownym zdeptaniem jej. Jest to jeszcze w miarę cicha oaza spokoju, gdzie nie docierają jeszcze tłumy ludzi z pobliskich prowincji, w tym głównie bardzo zatłoczonego Phuket. Można powiedzieć, że to miejsce jest jeszcze dziewicze.

Koh Yao Noi w 2002 roku uzyskało nagrodę roku „World Legacy Award for Destination Stewardship” dzięki pismu National Geographic Traveler i organizacji Conservation International. A powodem jej otrzymywania jest dbałość o środowisko naturalne, co było widać. W tym miejscu można poczuć się dokładnie tak, jakby czas zatrzymał. Naszym oczom ukazują się bowiem widoki drewnianych domków rozciągających się wzdłuż polnej drogi, plantacje kauczuku, a także lasów namorzynowych, z wystającymi z wody pojedynczymi drzewami. To miejsce jest niczym z bajki. W takim miejscu jak to życie miejscowych wygląda zupełnie inaczej, żyją ubogo, lecz szczęśliwie, znajdując czas nie tylko na ciężką pracę, ale i na relaks. My mieliśmy okazję pobuszować przez chwilę na tym rajskim kawałku i bardzo nam się tam podobało.

W takim miejscu to nawet nam przychodziły różne pomysły do głowy.

Kolejną atrakcja było nurkowanie z butlami i podziwianie kolorowych i pięknych rybek. Lokalne biuro w którym zakupiliśmy nasz rejs zorganizowali nam trzech doświadczonych nurków którzy zajęli się nami bardzo profesjonalnie i wszyscy byli bardzo zadowoleni.

Dalej popłynęliśmy w kierunku Railay.
Mały półwysep Railay to właściwie trzy plaże: East Railay, West Railay i Phra Nang Beach.To miejsce uważane jest za istny cud natury przez turystów. Brak tu ruchu samochodowego i jedynym środkiem transportu są łódki i własne nogi. To miejsce nie słynie z imprez, większość barów zamyka jest bardzo wcześnie i jest tam cicho i spokojnie. I to w tym miejscu jest bezcenne.

Na tym niewielkim skrawku lądu znajdują się wysoki góry, strzeliste klify wspaniałe piaszczyste plaże, punkty widokowe do których można dość pieszo i jaskinie z lagunami ukryte w klifach. Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od wschodniego Railay gdzie położone są praktycznie wszystkie hotele oraz restauracje i inne lokale usługowe. Wschodnia Railay jest bardziej dzika, tutaj plaża raczej nie nadaje się na lenistwo ponieważ odpływy są tu większe niż winnej części.

W cenie rejsu mieliśmy również pyszny obiad w jednej z miejscowych restauracji w przepięknym bardzo klimatycznym miejscu. Restauracja serwuje również europejskie jedzenie dla tych, którzy nie specjalnie przepadają za tajskim. My oczywiście zamawialiśmy lokalne i typowe dla tego miejsca gren curry, tom yam, pad thai, freedisc, koniecznie do każdego obiadu była też przepyszna sałatka z mango albo papai.

Po obiadku przeszliśmy się na drugą stronę wyspy na mniej oblegana plażę, a zarazem najbardziej fotografowaną  Phra Nang Beach. Miejsce to  zachwyciło nas od pierwszego wejrzenia. Tajlandia ma to do siebie że zachwyca każdym kawałkiem. Aby dojść do plaży trzeba przejść przez dżunglę wzdłuż najdroższego hotelu na Railay, czyli Rayavadee położonego w pięknym palmowo – bambusowym ogrodzie. Widok tego hotelu wywołał we mnie wielkie WOW. Po drodze do plaży możemy natknąć się na małpki oraz inne ciekawe żyjątka. Małp faktycznie nad głowami skakało dość sporo. Cieżko było je uchwycić bo za żadne skarby nie chciały usiedzieć w miejscu nawet minuty. Plaża Phra Nang jest zdecydowanie mniej turystyczna niż Railay, dzięki czemu można odpocząć z orzeźwiającym kokosem w dłoni.

Ten kawałek Phra Nang Beach słynie jeszcze z małej świątyni Princess Cave, ukrytej w skałach pełnej… “penisów”. Legenda głosi, że w jaskini zamieszkał duch księżniczki, która zginęła nieopodal na morzu, a  penisy są ofiarami jej składanymi. Widok trochę dziewny, inny i zabawny zwłaszcza jak na świątynie.

Po całym dniu pływania zwiedzania z mnóstwem wrażeń wróciliśmy na Phuket. Wycieczkę kupiliśmy lokalnym biurze przy hotelu Outrigger Laguna Resort u wspaniałej dziewczyny Lisy- Lisa Phuket Tours

co jeszcze…

  • dostać się do Railay Krabi można jedynie drogą lądową
  • na wyspie jest kilka hoteli sklepów, restauracji i barów 

Luty 2019…

Flaga Tajlandii

KRAJ: Tajlandia
STOLICA: Bangkok
KONTYNENT: Azja
POPULACJA: 65.926.261 ( rok 2010)
POWIERZCHNIA: 513.115 km2
WALUTA: THB WYSPA: Krabi

O NAS... To my…Ania, Arek, Filip i Ola zwyczajna rodzinka mieszkająca od kilkunastu lat w Norwegii… Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. W każdym wolnym czasie jedziemy tam gdzie możemy i wykorzystujemy tę chwile na maksa… To właśnie o Norwegii najwięcej będzie w naszym pamiętniku.