Norwegia

Segla – góra wyspy Senja za kołem podbiegunowym…

Segla jak i kilka innych gór w Norwegii była naszym planem i naszym marzeniem. Za każdym razem lecąc na północ Norwegii w planie była również wyspa Senja, na której to z morza wyrasta cudowny szczyt Segla. Nasza wyprawa na Senię była bardzo prosta… mieliśmy tylko dotrzeć do Hesten i zdobyć kultowe ujęcie Segli z góry. Niestety nie wykonaliśmy wystarczająco dobrze naszego planu i zamiast tego trafiliśmy na głowę Segli…

Wyspa Senja – to druga pod względem wielkości wyspa Norwegii. Jest niezwykle malowniczą wyspą w północnej Norwegii, położona za kołem podbiegunowym między Narvikiem a Tromsø leżąca już na terenie Laponii. Na całej wyspie mieści się kilka miejscowości, największa z nich to Silsand. Łącznie na wyspie mieszka tam około 8000 mieszkańców. Zachodni brzeg wyspy oblewany jest przez Ocean Arktyczny, uznawany dawniej za część oceanu Atlantyckiego. Jest on najmniejszy, najpłytszy i być może najmłodszy. Senja niewątpliwie uchodzi za jedno z najpiękniejszych miejsc w okręgu Finnmark. Senja bardzo często określana jest mianem “Norwegii w miniaturze”. Jest tu niemal wszytko co w Norwegii najpiękniejsze: dzika i zróżnicowana przyroda, cudowne fiordy, strzeliste góry, dziko żyjące renifery, spokój i cisza.

…na górę na którą nie chciałam wejść…

Tego roku nieplanowanie wylądowaliśmy po raz kolejny na północy Norwegii. Lofoty to miejsce za kołem podbiegunowym do którego zwykle się udajemy. Weekend we dwoje zapowiadał się super. Będąc już na Lofotach i mając trochę czasu zaplanowałam wycieczkę na Senję. No, a jak Senja to nic innego jak widok na Seglę. Tylko to mi się marzyło i tylko ten widok chciałam zobaczyć. Przed wyjazdem przeszukałam internet jak dotrzeć do upragnionego miejsca. Znalazłam kilka informacji, spisałam…no to teraz tylko tam dotrzeć. Pogoda tego dnia zapowiadała się cudowna i aż nie chciało nam się wierzyć, że tego dnia miało być 25 stopni. Dwa wcześniejsze dni na Lofotach spędziliśmy razem z latającymi żabami tak padało i nie bardzo byliśmy przekonani, że kolejny dzień miał być cudowny na jeszcze dalszej północy.

No to jedziemy… Godzina 5.00 wyjazd z hotelu w Narwik/Evenes. Droga do miejsca startu według nawigacji to 3,5 godziny. Kawał drogi pomyślałam… trzy godziny: na wejście, potem zejście, powrót do hotelu drugą stroną wyspy czyli jakieś 5 godzin z postojami, powinniśmy zdążyć na czas bo kolejnego dnia o 6.30 samolot… Niedziela rano, a na drodze tylko my… żywej duży przez 180 km, nawet renifera ani łosia nie spotkaliśmy… to jak nic koniec świata… Sama droga jest bardzo prosta i nudna bo tak naprawdę do samej wyspy nie ma ciekawych widoków. Nie ma fiordów tylko góry, wioski albo małe miasteczka.

Do wyspy dojeżdżamy przed godziną dziesiątą, następnie kierujemy się według wskazówek i wszystko wskazuje na to że trafiliśmy. Jest już kilka aut, jakaś para która właśnie rusza, a za nią my. Zanim dojechaliśmy do punktu wyjścia moje wskazówki czytałam kilkanaście razy i przekonana że to tu… no to idziemy…

Wszystkie informacje o miejscu, które chcialiśmy zobaczyć były w języku norweski, angielskim, niemieckim, szwedzkim i fińskim. W naszym języku niestety nic nie namierzyłam. Znak Segla 1,5 km wprawił mnie trochę w zakłopotanie… Poszliśmy wskazaną ścieżką do góry, przerażeni tym co widzieliśmy z dołu. W oddali było już kilku takich jak my.

Przewidziane wejście na Seglę to około 3 – 4 godzin. Nam to zajęło jakieś 2 godziny do góry i 1,5 godziny w dół. Wspinaczka na Seglę jest całkiem trudna dla kogoś takiego jak my, którzy są w dość przeciętnej formie fizycznej… mimo tej kiepskiej formy, braku kondycji warto zmierzyć się z górą. Wędrówka na Seglę jest zdecydowanie trudniejsza niż wędrówka po Ryten lub schodach na Reinebringen, ale jak ktoś chce to wlezie.

…Nie byłam wszędzie, ale wszędzie na pewno jest na mojej liście…

Początkowy odcinek wznosi się dość łagodnie, prowadząc po wyłożonych drewnianych kładkach i my ten odcinek zrobiliśmy w 30 minut. Po dotarciu na płaskowyż Heia i złapaniu kilku oddechów udajemy się dalej na południową stronę góry by osiągnąć ostateczna wysokość 639 m n.p.m.

Mimo pięknej pogody i wysokich temperatur tego dnia wiało okropnie. Nie byłam pewna czy dam radę, bałam się tych podmuchów. Wchodząc w wietrzną pogodę na Bessegeen widziałam już co to wiatr na tak otwartej przestrzeni. Mnie po prostu zdmuchuje…

Widoki jakie towarzyszyły nam tego dnia na każdej wysokości i z każdej strony na długo zostaną w naszej pamięci. Tu jest chyba jesz ładniej niż na Lofotach. Wdrapując się na górę należy bardzo uważać, gdyż góra jest bardzo stoma i bardzo zużyta. Miejscowi traktują tę górkę jako relaksacyjny treking dla zdrowia. Wdrapując się należy zwrócić szczególna uwagę na luźne kamienie, które mogą spadać ze szlaku. Sama o mało kilka razy nie dostałam takim kamieniem.

Krajobrazy na Senji zapierają dech. Myślałam że już nic mnie nie zaskoczy po wyprawach na Lofoty, a jednak stało się inaczej. To wyspa która czaruje, która nie jest jeszcze zdeptana przez turystów. Senje odwiedziliśmy pod koniec sierpnia. Na północy dzień szybko robi się krótki i słońce które miało nam świecić do wieczora dało sobie spokój znacznie wcześniej. Wyspa oferuje kilka szczytów które w okresie od maja do końca lipca można zdobywać przez 24 godziny. Tutejsze szczyty nie są wysokie, zazwyczaj potrzebujemy na nie od 2 do 5 godzin. Wszystko oczywiście zależy od tego jak długo chcemy być na szczycie i jaka jest pogoda w danym dniu.

dotarliśmy…

No i dotarliśmy na górę na którą nie chciałam wejść…chciałam ja tylko zobaczyć…

Zdjęcia nie oddają uroku tego miejsca… tam trzeba wejść i to zobaczyć.

Wchodząc na ostatni odcinek już wiedziałam, że to nie to miejsce na którym mi zależało. Nerw jaki mi złapał to wiem tylko ja i mój mąż bo się nasłuchał i co gorsza też musiał tam włazić. Ale co zrobić… jak już wlazłam tak wysoko to trzeba było robić dobra minię i podziwiać widoki. Będąc na górze i plując jadem nie darowałam… szybkie liczenie czy się wyrobimy, ile czasu potrzebujemy, pal licho chmury które nadchodziły i inne miejsca po drodze… ja tu przyjechałam z innym planem i plan musze wykonać… ja nie odpuszczam tak szybko, nie poddaje się… przyjechałam zobaczyć Seglę to ja zobaczę… powiedziałam do męża, a teraz biegiem na dół. I biegliśmy po tych kamulcach, nóg mało nie połamaliśmy i tak jak powiedziałam tak zrobiliśmy. I za parę minut byliśmy w drodze na Hesten.

Hesten…

Hesten 556 m. z widokiem na Seglę to właśnie na tą gore mieliśmy wejść i z tej górki mieliśmy podziwiać cudowna Seglę.

Wejście na Hesten zaliczane jest pod względem trudności do szlaków średnich. Czas na przejście trasy przewidziany jest miedzy 2-4 godziny w dwie strony. Dodam, że to chyba czas zimą po śniegu. My weszliśmy w godzinę, a byliśmy naprawdę zmęczeni po wcześniejszym maratonie. Wejście na Hesten to spacer w niezapomniane miejsce. Widoki na szczycie wynagrodzą cały wysiłek. Z góry rozpościerają się widoki na Mefjorden, Inste Kongen, Korkedalen i oczywiście przepiękną Segle. Hesten, podobnie jak Segla, ma również jedną stronę z ostrym spadkiem do morza. I w tych miejscach należy szczególnie uważać.

No i zdobyłam swój upragniony widok. Nie poddałam się tak łatwo. Podejście pod Segle wykończyło nas razem. Jeszcze takiego tępa to nie mieliśmy. Mąż mój jęczał całą drogę, że go Pan Bóg pokarał taką żoną bo zamiast odpoczynku po ciężkiej wspinaczce musiał wspinać się po raz kolejny na kolejną górkę. Niestety nie było czasu na jedzenie i picie. Nie było czasu na odpoczynek. Czas nas gonił i to piorunem. Po wdrapaniu się wiedzieliśmy, że to była dobra decyzja. Zaraz zapomnieliśmy o bólu, pragnieniu i głodzie. Polecam udać się na szczyt Hesten, ponieważ widoki są spektakularne. Stamtąd można zobaczyć 360-stopniową panoramę okolicy.

I tak sobie siedziałam tam przez chwile i łapałam te widoki i tak sobie myślałam, że przed godziną byłam tam na szczycie tej góry sięgającej nieba… patrząc na Segle myślałam, że człowiek o zdrowych zmysłach prędzej stukną by się w czoło niż uwierzyłby że zdobycie tej wielkiej góry jest w ogóle możliwe… zdjęcia naprawdę nie oddają wysokości.

Będąc na szczycie musieliśmy się spieszyć. Pogoda raptownie zaczęła się zmieniać. Deszcz zapowiadali dopiero wieczorem ale to Norwegia, czasami nie ma co wierzyć prognozom.

Jeśli ktoś spełnia wszystkie nasze marzenia, kolejne stają się tylko kaprysami. Najpiękniejsze są marzenia niezrealizowane, bo to one nadają życiu sens...

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć...

Senja oferuje znacznie więcej szczytów niż te dwa które zdobyły już swoją popularność. Sommardalen 327 m., Husfjellet 635 m. Droga w obie strony to czas około 3-4 godzin. Technicznie łatwiejsza niż Hesten, natomiast droga jest dłuższa. Kolejne to Daven 303 m., Barden 659 m., Keipen 938 m. Trasa na Daven to jedna z bardziej malowniczych tras i bardzo łatwa tylko końcówka dość stroma. I to będzie nasz kolejny cel a zaraz za nim po niej Barden 659 m n.p.m. Jest jeszcze Husfjellet,  Sukkertoppen

co jeszcze…

  • Senja oferuje sporą bazę noclegową począwszy od hoteli, hosteli, apartamentów, mieszkań , pokoi po namioty na dziko, z tym nie ma problemu
  • niezbędna odzież górska
  • przyda się również termos z gorącą herbatą dla podróżujący w okresie zimowym
  • jednorazowy grill na ciepły posiłek, który można zakupić o każdej może roku na każdej stacji benzynowej
  • na sesji lato zaczyna się jesze pózniej niż na Lofotach, w maju szczyty są jeszcze pod grubą warstwą śniegu
  • na szczytach znajduje się tabliczka i skrzyneczka z notesem i długopis do wpisania się dla chętnych którzy dotarli do celu
  • dojazd do wyspy z Narviku, Tromsø bardzo prosty
  • uwaga na renifery i łosie na drodze
Flaga Norwegii

KRAJ: NORWEGIA
KONTYNENT: EUROPA
WALUTA: KORONA NORWESKA
STOLICA: OSLO
REGION: SOGN OG FIORDANE
POPULACJA: 5.109.O56
POWIERZCHNIA: 385.1550 KM/ KW
WYSPA: SENJA

O NAS... To my…Ania, Arek, Filip i Ola zwyczajna rodzinka mieszkająca od kilkunastu lat w Norwegii… Uwielbiamy podróżować, fotografować, poczytać i dobrze zjeść, a przy tym cieszyć się wspólnie spędzona chwilą. W każdym wolnym czasie jedziemy tam gdzie możemy i wykorzystujemy tę chwile na maksa… To właśnie o Norwegii najwięcej będzie w naszym pamiętniku.